środa, 1 kwietnia 2009

bułeczki świnki

bułeczki mają same zalety. są smaczne, rumiane, z chrupiącą skórką i jeszcze pięknie wyglądają. wyglądem bardzo zaskakują zjadaczy :-) warto poświęcić trochę czasu i upiec takie radosne, drożdżowo maślane świnki.

bułeczki świanki

ciasto drożdżowe: 400 g mąki pszennej, 1 opakowanie (7 g) suchych drożdży, 1 jajko, 200 ml naturalnego jogurtu, 100 ml ciepłego mleka, pół łyżeczki soli, 1 łyżeczka cukru
Wszystkie składniki na ciasto drożdżowe dokładnie wyrobić, przykryć ręczniczkiem i pozostawić w cieple do podwojenia objętości.

ciasto maślane: 150 g mąki, 100 g masła
Składniki połączyć razem i dobrze wyrobić.

Ponadto: 1 jajko, 1 białko do sklejania

Ciasto drożdżowe po wyrośnięciu połączyć z ciastem maślanym, dobrze wyrobić. Rozwałkować na grubość około 5-6 mm. Szklanką wycinać głowy świnek, z mniejszej foremki wyciąć nosy, uszy jako ćwierć mniejszego koła. Wszystkie elementy skleić za pomocą białka. Oczy i dziurki zrobić za pomocą dostępnych składników. Bułeczki odstawić przykryte ręczniczkiem w ciepłe miejsce, do podwojenia objętości. Przed pieczeniem posmarować jajkiem. Piec około 20 - 25 minut w temperaturze 200ºC. /przepis cytuję za dorotus

32 komentarze:

  1. Jakie słodziutkie świnki! Piękniusie są !:)))Chyba się zastanowię nad ich zrobieniem, synkowi by się spodobały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na te bułeczki mam już od dawna ochotke:D..chyba je wypróbuję w końcu,bo śnią mi się już:PP

    OdpowiedzUsuń
  3. Już się na ich ubawiłam jak widziałam je u Dorotus, a teraz jeszcze Ty nimi czarujesz :) Wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękne, przepiękne i jeszcze raz przepiękne!
    Uwielbiam świnki! Musze je wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacyjne bułeczki na poprawę nastroju!

    OdpowiedzUsuń
  6. Krokodyl2:27:00 PM

    "Mama, napisz jakiś komentarz fajny, może - słodkie bułeczki." ;-)))) Fajne, bardzo mi się podobały u Dorotus, na pewno się :"rozplenią" po blogach. :-) Tez je zamierzam upiec. Wyszły Ci pieknie, ale co Ci miały nie wyjśc . ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale słodziutkie !! ojej :) Wyszły ci ładniejsze niż samej dorotuś.
    PS. dopiero teraz się zorientowałam, że masz 19 lat ;) - ten mój spóźniony zapłon :D.

    OdpowiedzUsuń
  8. majanko - nie ma co się zastanawiac, piecz koniecznie. a synek to nawet moze pomoc, na przykład uszy wycinac ;-)

    Tili - są naprawdę wspaniałe. i nawet nie smak jest tutaj najważniejszy.

    Mi, Agatko , Krokodylku - :-)

    Bellaaa - ale komplement! bardzo się starałam.
    mam, mam 19, a co? (:

    OdpowiedzUsuń
  9. Asiejko, jestem zakochana w tych bułeczkach, odkąd tylko ujrzałam je u Dorotki. Twoje wyszły rewelacyjnie! Te mordki są jak żywe :) Aż żal jej jeść ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. hehe :) właśnie myślę, w jaki by tu kształt można było ubrać te ciasteczka jeszcze (bo te świnki to chyba jednak nie dla mnie:)) i przychodzi mi na myśl tylko domek :P nudaaa - zestarzałam się i teraz tylko dom i rodzina mi w głowie ;) o! albo kotek :P

    OdpowiedzUsuń
  11. sa swietne. Samo to że sa w postaci świnek sprawia ze sa niezwykłe;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Asieja są cudne :) ja tez je robiłam tylko z nadzieniem... będą na blogu. A praca z nimi to fantastyczna zabawa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne :). Jak miło obudzić się w prima aprillis, kiedy na stole takie bułeczki :).

    OdpowiedzUsuń
  14. śliczne! takie prosiaczkowate ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. chyba i ja się na dniach skuszę na ich zrobienie...fajne mordki Ci wyszły:)

    OdpowiedzUsuń
  16. hihi
    jakie one piekne:)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetny blog, bardzo piękne zdjęcia:)
    Przeczytałam z zainteresowaniem przepisy i chętnie się nimi zainspiruję. Piekę tylko wegańskie wypieki, ale na pewno można coś zmodyfikować:) Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne świnki ! Zachwyciły mnie u Doroty , a teraz zachwycają mnie Twoje :)
    Czuję , że dziecię mi nie odpuści tym razem i będę się musiała zabrać za świnko-pieczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. casiu - ja też się w nich zakochałam. widziałam je już wcześniej na jakimś zagranicznym blogu, ale dopiero po przepisie umieszczonym na blogu moje wypieki postanowiłam upiec. faktycznie żal je jeśc, ale dobre są!

    zwegowani - dlaczego nie dla ciebie? przecież to takie oszukane świnki to możesz sobie na nie pozwolic. taka namiastka niby-niewegetariańskiego jedzenia ;-) domki byłyby fajne! i (chyba) proste do wykonania. bo kotów to ja bym się chyba nie podjęła, to za trudne.

    emmo - właśnie! o to mi chodziło, że nie smak najważniejszy, a ten ich wgyląd.

    kachna - czekam z niecierpliwością na twoje świnki!

    olalala - całkiem przypadkiem trafiłam z tymi bułeczkami w prima aprilis. taka świnka, ale z żartem, oszukana, bo z mąki:-)

    reve - kuś się, kuś!

    icantbelieveitsvegan - miło mi ogromnie.

    abbra - ma rację dziecię, niech nie odpuszcza. a ty spraw mu dużo radości i upiecz te świnki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Haha jakie ryjeczki słodkie :) Fenomenalne świniaki!

    OdpowiedzUsuń
  21. ale fajniutkie świnki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. hrum hrum ;) lubie takie zwariowane pomysly na jedzienie! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rewelacyjne! te kochane ryjki, aż żal ich jeść!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale słodziaki z tych ryjków ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. jakie śliczne świnki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakie fajne świnki. Na pewno zrobię mojej Małej :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Karolina - ja tez lubię! w smaku niby zwykła bułka, ale wygląd sprawia, że wyjątkowa

    kalinka - wychodzi ich sporo, więc żalu nie ma

    OdpowiedzUsuń
  29. Zabójcze te bułeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. bajecznie to wygląda. musze zorbić takie braciszkowi :)

    OdpowiedzUsuń