czwartek, 19 sierpnia 2010

leśne owoce, dźwięki, słońce zachodzące.

poranna monotonia kawy z mlekiem. popołudniowe słodkości pełne leśnych owoców. wieczorne mokre od deszczu nogawki spodni, trampki, urzekająca muzyka na żywo w tle. we wszystkim duża porcja energii. zachód słońca odbity na szybie pociągu. mój własny.

batony owsiane z owocami leśnymi
/cytuję za Dorotus

225 g mąki
200 g płatków owsianych
250 g masła
130 g drobnego cukru
100 g orzechów pekan, posiekanych
300 g owoców leśnych (jagody, borówki, jeżyny, porzeczki)
3 łyżki bułki tartej


W naczyniu wymieszać mąkę, płatki, cukier; dodać masło, wyrobić - wszystko ma wyglądać jak kruszonka. Na koniec dodać posiekane pekany, wyrobić między palcami. Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód wcisnąć 2/3 kruszonki, przycisnąć do formy. Na to wysypać równomiernie bułkę tartą. Wyłożyć owoce, posypać pozostałą częścią kruszonki. Piec w temperaturze 190 st. przez około 40 - 45 minut. Wystudzić, pokroić na kwadraty.

84 komentarze:

  1. Jakie cudowne, mniam. Lubię owoce leśne, bo pachną... Hm, ziemią? ;) Nie dosłownie, ale zwykle są dość naturalne... A przynajmniej te, do których mam dostęp, jedzonych prosto z krzaczka z dziadkowego ogródka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie piję drugą poranną kawę i z chęcią schrupałabym takie ciasteczko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachwyciło mnie zdanie o zachodzie słońca!
    A podobne batony właśnie zajadam do kawy:)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. piękny opis. uwielbiam te Twoje wstępy, wzmianki przed podaniem przepisu. uwielbiam czytac Twoje myśli, odczucia i opisy. są pełne życia, radości i jakiegoś magnetyzmu, który przyciąga i zachęca do czytania. zawsze z niecierpliwością czekam na to, co tym razem napiszesz. i zawsze czytuję to z ogromnym uśmiechem na twarzy, z głową zasnutą własnymi wspomnieniami.
    także rozkoszuję się właśnie kawą. i znów wspominam.

    cudowne te batoniki. takie przepełnione aromatem leśnych owoców, smakiem lata i lasu po deszczu. ;]

    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne batoniki;) przez Twój wpis naszła mnie ochota zapakować plecak i ruszyć pociągiem w świat

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam orzechy pekan, jeśli dodać do tego owoce leśne, to tworzy się jedna z lepszych kombinacji
    piękne zdjęcie zachodu słońca!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niedawno robiłam podobne, tylko jako krajankę z porzeczkami według przepisu Liski,
    rozeszło sie\ę wśród znajomych w try miga! Twoje batoniki pewnie tez już na wyginięciu są;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Schrupałabym natychmiast!

    OdpowiedzUsuń
  9. smaczne muszą być:)

    OdpowiedzUsuń
  10. strasznie podobają mi się twoje zdjęcia, niesamowicie klimatyczne a ciasto wygląda znakomicie

    OdpowiedzUsuń
  11. maniu,
    tak.. jedzone prosto z krzaczka są zdecydowanie najpyszniejsze.

    Anna Maria,
    mnie zachwycił sam zachód..

    Karmelitko,
    nawet nie wiesz jak bardzo się uśmiecham czytając Twoje słowa. dziękuję.

    Panna Malwina,
    co stoi na przeszkodzie?

    Kaś,
    tak.. kombinacja to pyszna. zdjęcie nie oddaje tego jak piękny był ten zachód..

    Justyna,
    dziękuję..

    OdpowiedzUsuń
  12. Krokodyl11:53:00 AM

    Bardzo ciekawy przepis. Własnie takie lubię, chrupiący spód,dodatek owoców. Świetna sprawa, aż nabrałam chęci, by je przygotować. :-))

    OdpowiedzUsuń
  13. wygląda jak prawdziwy placek, taki ciężki, wilgotny i pyszny...

    OdpowiedzUsuń
  14. magicznie.. ciepło.. letnio.. sentymentalnie.. po prostu asiejkowo ;) Cudo te batoniki :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Na ciasteczko nie mam ochoty (rzadko mam), ale same owoce leśne zjadłabym w mig :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U Ciebie jak zwykle nastrojowo i słodko. Czy ja bym mogła choć jedną poziomkę z tego zdjęcia...? tak mi się marzyły w tym roku a nie znalazłam ani jednej, nawet na bazarkach...

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię takie skrawki rzeczywistości. Lubię, kiedy ktoś je dostrzega, opisuje.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  18. Po leśnych owocach najbardziej lubię te prywatne zachody słońca. :)Niby takie same zachwycajace a inne, inaczej pachną , inaczej szeleszczą, inaczej smakują....
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  19. Z ogromną chęcią schrupałabym takiego batona. Mniam!
    A zachód słońca piękny. Dawno żadnego nie widziałam w takiej wspaniałej okolicy...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. ta kruszonka działa na mój apetyt :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj kusisz...:) Kiedy my to wszystko upieczemy...? :-D Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  22. Pysznie i nastrojowo.
    Mam ochotę na taki deser...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. smakowicie, w zimę sobie można cudnie poprawić humor )

    OdpowiedzUsuń
  24. Owoce leśne od razu kojarzą mi się z kwaśnym smakiem a ty z gracją doprawiasz je ciepłym zachodem słońca i podajesz na słodko...pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wsiąść do pociągu byle jakiego zapakować batony owsiane i pojechać w siną dal. Marzenia nie do spełnienia. Rzeczywistość skrzeczy i niestety obowiązki się kłaniają.
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej, Mała..., fajne te batony:)i fajny czas - mi już pozostają zdjęcia i wspomnienia po wolnym:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wsiąść do pociągu byle jakiego... marzy mi się od dawna... plecak, trampki, i marzenia do dogonienia. W płóciennej torebce batoniki owocowe na drogę, kawa w termosie też się przyda... pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  28. milk_chocolate,
    to tak ładnie brzmi.. dziękuję Ci.

    the cup of fashion,
    dziękuję..

    Paulina,
    całągarśc bym Ci podarowała :-)

    przypraw mnie,
    nie do spełnienia na dziś.. ale jutro?

    OdpowiedzUsuń
  29. A gdzie mój komentarz? Chyba go dodawłam. No nic ciacha wspaniałe,kocham połączenie płatków owsianych i owoców.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja lubię monotonię porannej kawy z mlekiem, to taki czas porannych medytacji :D Takie ciasto do popołudniowej herbatki tak!

    OdpowiedzUsuń
  31. Super ciasto, połączenie leśnych owoców z owsiana kruszonką musi świetnie smakować :)

    OdpowiedzUsuń
  32. w Twoim wydaniu "poezja smaku" nabiera zupełnie nowego znaczenia... pięknie piszesz!:)

    OdpowiedzUsuń
  33. mmm.. To coś jak porcja owocowego crumble na wynos :)

    OdpowiedzUsuń
  34. cudnie wygląda to ciacho z kruszonką..;)

    OdpowiedzUsuń
  35. U Ciebie jak zawsze przepięknie! Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  36. może zrobię sobie taki zachód w poniedziałek? Albo wtorek najpóźniej. Godzina jazdy w jedną strone.

    OdpowiedzUsuń
  37. Słowa "baton" i "owsiany" działają na mnie jak zaklęcie. Ślinię się!

    OdpowiedzUsuń
  38. Konczace sie maliny, mokre nogawki... Wczoraj przez caly dzien bardzo padalo, wiatr chwilami chlodniejszy a poranki coraz ciemniejsze...

    Milego wieczoru zycze z odbiciem slonca na szkle. M

    OdpowiedzUsuń
  39. jak zwykle pyszniutkie wypieki u Ciebie Asiu:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Proste, smaczne, zdrowe. Tak sobie myślę, że byłoby idealne na początek dnia, w towarzystwie porannej kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Karotkowa, zachwycam się ostatnio szczególnie Twoimi zdjęciami. Bardzo mi się podoba stylistyka. Karm nas tak jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  42. uuu smakowicie wygląda to ciastko ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. mmm to wygląda pysznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  44. lubię Twoje wpisy, a te ciastka jestem pewna, że też by mi smakowały :)

    OdpowiedzUsuń
  45. berries - it`s wonderful thing!
    Pies,cakes,jams with berries really tasty!
    yum♥

    OdpowiedzUsuń
  46. kabamaiga,
    to musiał się gdzieś zgubic..

    nobleva,
    ja też lubię. taki mój kawałek dnia, przyjemny.

    aniula,
    dziękuję.. za te słowa słodkie.

    Kuchareczko,
    zrób, zrób. to na pewno zwiększy ilośc Twoich uśmiechów. których mam nadzieję i tak jest niemało.

    Mamsan,
    dziękuję. choc takie odbicia to bardzo niecodzienny widok..

    Aniu,
    dla Ciebie całą garśc poziomek (((:

    zemfiroczka,
    jej. patrząc na Twoje urokliwe obrazki, to dużym komplementem są dla mnie te słowa. dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ide sobie zrobić kawę. I pozostaje mi tylko pomyśleć o takich batonikach.

    OdpowiedzUsuń
  48. Z przyjemnoscią obejrzałam zdjęcia na blogu, bardzo relaksujące, ciekawe, energetyczne. Świetnie się je ogląda.

    OdpowiedzUsuń
  49. Asiu, jak Ty to robisz, że zwykłe rzeczy potrafisz ukazać w tak niezwykły sposób? :)
    Batony wyglądają obiecująco :)
    Uściski...

    OdpowiedzUsuń
  50. muszą być cudowne, jak zwykle cudowne są też zdjęcia :) takie leśne owoce to już praktycznie końcówka wakacji, kiedy możemy się nimi jeszcze nacieszyć... :(

    OdpowiedzUsuń
  51. Piękne :-) Musiały być przepyszne! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  52. oj ślinię się okropnie... zazdroszczę ci tych podróży pociągiem. uwielbiałam kiedyś a teraz nie mam okazji...

    OdpowiedzUsuń
  53. mniam:) postanowiłam ograniczyć słodkości,ale jak to zrobić, skoro tak kusisz... ?

    OdpowiedzUsuń
  54. Pociągi są magiczne. Zachody słońca na ich szybach najcieplejsze. Taki niewinny post, a może wiele. Zainspirowałaś mnie - wybiorę się na przejażdżkę. Tak.
    A na jak długą podróż stracza batoników - kilka zagubionych gdzieś stacji czy raczej wyprawa w nieznane? Bo o wymiary Twojej blaszki to tak nietaktownie pytać;-)

    Pozdrawiam wakacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  55. Krokodyl,
    dziękuję..

    ika,
    jak Ty to robisz, że Twoje słowa wywołują uśmiech na mojej buzi?

    mała,
    masz rację.. jest jakaś magia w zachodach słońca i w podróżach pociągami. nawet tych najkrótszych. według przepisu blaszka powinna byc 25 x 17 cm.. batoników wychodzi nie za mało i nie za dużo, tak w sam raz.. jedyną prawidłowością jest to, że znikają prędko. pozdrawiam i ja..

    OdpowiedzUsuń
  56. Asiejko Kochana! :*
    Bardzo mi miło poinformować Cię, że Twój blog został przeze mnie oTAGowany. :)
    Zapraszam również do wspólnej zabawy :)
    Pozdrawiam!
    Kini :)

    http://yummy-lifestyle.blogspot.com/2010/08/niespodzianka-od-asiejki-i-od-cantiq.html

    ps. w końcu osobiście podziękowałam też za magiczne ciasteczka!! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  57. leśne owoce pachnące latem , jak najbardziej! <3
    a za mną dzisiaj też podróż.. i uśmiech przejeżdżając przez Elbląg. :)

    OdpowiedzUsuń
  58. ojej, ale to smacznie wygląda :) aż bym zjadła, chociaż staram się unikać słodkości :).

    OdpowiedzUsuń
  59. owoce leśne to chyba moje ulubione. I te Twoje zdjęcia...ach:)

    OdpowiedzUsuń
  60. poziomeczki, mniami!

    OdpowiedzUsuń
  61. Piękne to ostatnie zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  62. Pycha batoniki...mniaaam!:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  63. przydałoby mi się takie ciacho do kawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  64. Pozioooomki ... jak dawno ich nie jadłam ;)
    Perspektywa własnego dzialającego piekarnika nieco się oddaliła więc mam więcej czasu żeby sobie zrobić listę co najpierw upiekę :P

    OdpowiedzUsuń
  65. Asieja mamy dużo wspólnego ze sobą uwielbiamy ciasta owocowe (takie najprostsze) i ciasteczka :)))

    OdpowiedzUsuń
  66. czesc, Asieja. nigdy nic tu nie pisalam, ale lubie te Twoje zdjecia i mysle, ze lubilabym to, co pieczesz. to ciasto wyglada nadzwyczaj smakowicie, prosto. mam slabosc tez do ludzi, ktorzy lubia slowa. wiesz, ze pomyslalam o Tobie, kiedy jakis czas temu natknelam sie na to? http://www.elahoffman.pl/?p=360
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  67. Witaj :) Maliny i czerwone porzeczki jak najbardziej uwielbiam :) pozdrawiam i zapraszam - u mnie pojawił się nowy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  68. O kurcze! Jak to apetycznie wygląda!!! Masz super fotki :) no i bardzo milo i ciekawie tu u Ciebie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Takie batoniki muszą byc pyszne. Płatki owsiane z owocami mniaaam :)

    OdpowiedzUsuń
  70. pysznie uwielbiam takie owocowe cuda!

    OdpowiedzUsuń
  71. mniam... ale smacznie wygladaja takie batony:)
    chetnie bym sie poczestowala:)

    OdpowiedzUsuń
  72. pociąg, zachód słońca, poranna kawa, owoce...niby zwykłe słowa,a wzbudzają przyjemne skojarzenia i wspomnienia. Uwielbiam tutaj powracać.Dziękuje za pozytywne chwile

    OdpowiedzUsuń
  73. Zamarzyły mi się takie na jutrzejsze śniadanie.

    OdpowiedzUsuń
  74. Ja też miałąm zrobić te rożki, ja też:)

    Może we wrześniu..

    Asiejko widzę, że i Ciebie dopadła fala retro zdjęć. Ale Twojemu blogowi w nich dotwarzy:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  75. dziś też jechałam pociągiem.

    OdpowiedzUsuń
  76. Nawet bardzo do twarzy (z retro-zdjęciami)! ;)

    Ja w tym sezonie szaleję za wszystkim, co z owocami leśnymi. A te czerwone porzeczki wyglądają tak apetycznie...

    OdpowiedzUsuń
  77. Pyszności !:))

    Ja się najeździłam pociągami włoskimi ostatnio hihi ;) I też oglądałam w nich słońce,ale najczesciej wschodzące ;)

    OdpowiedzUsuń
  78. Asiu kochana, zapraszam do blogowej zabawy...: Lubię....:D
    http://polishcookbook.blogspot.com/2010/08/lubie-blogowa-zabawa-i-wyroznienia.html

    OdpowiedzUsuń
  79. Asiejko, Twoje slowa zdaja sie tak lekko plynac i kolysac do snu... Piekny zachod slonca. A ciasto...poezja.

    OdpowiedzUsuń
  80. Ciasto wygląda bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń