czwartek, 10 marca 2011

moje marcowe Milano pachnące latte macchiato

niedobór snu i nadmiar wrażeń. zmęczona wróciłam do domu i schowałam do pudełka wspomnień moje włoskie obrazy. pierwszy lot samolotem, Mediolan o 6 nad ranem, najpyszniejsze latte macchiato, confetti na chodnikach i słońce. chwile odmierzane filiżankami wypitej kawy z pianką. lody pistacjowe i foccacia jedzona na środku wielkiego placu, tiramisu, pizza z karczochami i oliwki. dni pełne smaków. miasto zza szyby starego tramwaju i tłoczne metro. jakaś radość, jakieś emocje i jakieś zakochanie w Kimś.. moje własne.

67 komentarzy:

  1. Oj Asiejko, piękną podróż miałaś, piękne obrazki. Nie dziwi mnie to zakochanie:) Pyszne sprawozdanko:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie pooglądać obrazki z mojego byłego miasta :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. No za mało mi zdecydowanie, chcę więcej na temat jedzenia, Mediolanu i tego zakochania:)
    PS: zazdroszczę, że udało ci się już poczuć wiosnę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Asiejko cudownie! Wspaniała wycieczka! :))
    Prawda,ze lot samolotem jest suuuper? Ja uwielbiam!
    A Włochy , co tu dużo pisać - kocham Włochy. :))

    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Do dziś pamietam pierwszy lot samolotem:) A wycieczki zazdroszczę:) bardzo ciepłe te zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A jakże, lot samolotem jest super..ale jeśli ktoś lata 4 razy w miesiącu to ma dość..ja niestety tak mam..ciąglę na walizkach..jednego jednak nie żałuje i mnie nie nudzą..wrażenia i podróż...w inne miasta:)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie byłam, nie latałam, ale oglądając Twoje obrazki i czytając opis podróży, mhmmm rozmarzyłam się i zapragnęłam tam być

    OdpowiedzUsuń
  8. nieładnie z mojej strony, ale Ci zazdroszczę, uwielbiam podróże :)

    OdpowiedzUsuń
  9. e tam Włochy, e tam latte - macchiato...ale te lody na pierwszym zdjeciu to jest coś:) Piękna podróż i cudowne zdjącia:) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana zachwycające fotki :) i te lody... musiała to być wspaniała podroż :)

    OdpowiedzUsuń
  11. o jakie pyszności.... najbardziej kusząca jednak chyba ta kawa... :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyżbyś była na Mediolańskim Tygodniu Mody? Fajna relacja, ale mam niedosyt, proszę o więcej :P
    http://wlodarczyki.net/mopswkuchni/

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniała relacja. Też chętnie zjadłabym focaccię w Mediolanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Majana,
    prawda.. i lot samolotem i Włochy.. cudne.

    mopswkuchni,
    nie :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Asieja, nic tylko zazdrościć i podziwiać to, co postanowiłaś nam pokazać. Liczymy na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniała podróż! Nigdy nie byłam we Włoszech, toteż podwójnie zazdroszczę.:)
    Bardzo podoba mi się Twój fotoreportaż - mocno klimatyczny.:)

    OdpowiedzUsuń
  17. w takie zakochanie tez bym pewnie wpadła :) nawet za cenę lotu samolotem ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Asiejkowa, ciesze się, że juz wróciłaś :) Cium!

    OdpowiedzUsuń
  19. Piekny ten twoj Mediolan, az by sie chcialo pojechac. Ja na razie sie nie wybieram - boje sie, ze wpadne w szal zakupow i puszcze sie z torbami ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Si puó innamorare in Milano.
    É veramente bella cittá.
    ;)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale cudnie! :-) Szkoda, że u nas nie ma takiego macchiato jak tam :(

    OdpowiedzUsuń
  22. milo popatrzec na te zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudne Asiejko przecudne zdjecia!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. o matko i córko, ależ Ci zazdroszczę!!! podróż do Włoch to moje najaktualniejsze marzenie, które mam nadzieję że się spełni w wakacje! piękne wspomnienia...

    OdpowiedzUsuń
  25. Asiejko ah cudne wspomnienia musisz mieć, te wszystkie piękne miejsca, ah wzdycham i zazdroszczę :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Dołączę się chyba do tych zazdrośnic powyżej się wypowiadających :)
    Nic, tylko jechać do Włoch. Ewentualnie można się pocieszyć Twoimi zdjęciami, które są świetne, tak notabene :)

    OdpowiedzUsuń
  27. super tak wyjechać na chwilę chociaż..:)
    uściski!
    J.

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba warto było choćby dla tej prawdziwej kawy i pizzy z karczochami.Pozdrawiam z /zimnej jeszcze/ Italii!

    OdpowiedzUsuń
  29. I od razu , mimo niewyspania, chce się z radością czekać na wiosnę, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  30. To musiała być piękna podróż Asiejko:)

    OdpowiedzUsuń
  31. wspaniała wycieczka

    OdpowiedzUsuń
  32. To musiała być piękna podróż! Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mediolan lubie, a raczej powinnam napisac: polubiłam bo bylam tam zaledwie raz, ale za to (dla mnie tez) bylo wyjatkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajne zdjęcia, widząc lody pistacjowe od razy poleciała mi ślinka, nie ma lepszych lodów na świecie niż włoskie lody pistacjowe.

    OdpowiedzUsuń
  35. Super. Normalnie można zazdrościć. Niezapomniane wrażenia:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Asiejko, aż mi buziak się uśmiecha do tych Twoich zakochanych słów i zdjęć... i do Twojego marcowego Mediolanu :) Ja Mediolan znam z przełomu grudnia i stycznia... i bardzo mnie wtedy to miasto urzekło :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Cudowna podróż, wspaniałe smaki i aromaty, to się czuje czytając tekst, nie potrzeba zdjęć:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Włoska wyprawa wspaniała...ale zakochanie to najcudowniejsza wyprawa życia!:))))
    pozdrawiam wiosennie:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ile tu pyszności i zmysłowych wrażeń!

    OdpowiedzUsuń
  40. z całego serca zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ojj, wspaniała relacja, zdjęcia i podróż! A latanie to ja uwielbiam, mogłabym to robić zawodowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Cudowna eskapada! Kocham Włochy, zwłaszcza jak u nas marzec!

    OdpowiedzUsuń
  43. cudownie...

    życzę więcej takich wypraw :)

    OdpowiedzUsuń
  44. To musiał być cudowny i przepyszny wyjazd. Lody pistacjowe-muszę zrobić, bo słowami przypomniałaś mi o ich istnieniu i cudownym smaku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Zazdroszczę! Wspaniała podróż. I pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  46. super i zazdroszczę :)zdjęcia piękne, a włochy mi się znowu marzą niam niam pyszności :)
    i jak miło na wycieczkę pojechać :) szczególnie na południe :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja też tam chcę, szczególnie teraz ...

    OdpowiedzUsuń
  48. Cudne fotografie - takie apetyczne. A podróż kulinarna musiała być cudowna.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  49. ja również wspominam miło chwile spędzone we Włoszech...

    OdpowiedzUsuń
  50. oddałabym wiele aby posmakować prawdziwych włoskich lodów pistacjowych mmm...
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Wspaniałe wspomnienia, tak na gorąco w wielkim skrócie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  52. pięknie... cudne wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
  53. Chyba najwyższy czas na to, żebym Ci podziękowała. Jestem Twoją wierną czytelniczką niemalże od początku istnitnia ciastka marzeń. To jeden z moich najlepszych antydepresantów, przede wszystkim dzięki temu, że tu nic się nie zmienia. Proszę, nigdy nie porzucaj tworzenia tego miejsca. No i dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  54. bardzo bardzo bardzo zazdroszczę podróży, we Włoszech byłam kilka lat temu, niestety Mediolan nie był na trasie mojej wędrówki, czego dziś bardzo żałuję. Z pewnością kiedyś nadrobię tą stratę, tym czasem odliczam tygodnie do upragnionej wycieczki po turcji...

    OdpowiedzUsuń
  55. lekka zazdrość mnie ściska Asiu ;)
    super fotki!
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  56. och, przepiękne! zazdrość! :))
    lubię takie migawki z podróży. wspaniałe chwile.

    OdpowiedzUsuń
  57. Kubełek Smakowy,
    wiele jest tego "więcej".. :-)

    Lekka,
    dziękuję ogromnie!

    Maggie,
    mój tylko przez chwilę. ale cudowny.

    Kasia,
    też strasznie żałuję, że u nas nie ma.

    EwCia,
    dziękuję kochana!

    ewelajna,
    prawda!

    basilia,
    niesamowicie mnie zaskoczyłaś.. dziękuję.. i uśmiecham się do Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  58. Podróż marzeń, pięknie opisana, pięknie sfotografowana :-) Dziękuję, ze tez mogłam tam przez chwilkę być :-)))

    OdpowiedzUsuń
  59. marcowe Milano - cudowne!
    Masz teraz pewnie głowę pełną wspomnień.
    Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  60. Ach i ach :) Pełen zachwyt :)

    Baw się dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
  61. Asiejko, wygląda na to, że mniej więcej w jednym czasie przemierzałyśmy włoskie uliczki. :) Widzę, że Tobie pogoda dużo bardziej dopisała niż mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  62. parole parole parole..... :)

    OdpowiedzUsuń
  63. O rany, narobiłaś mi smaku na podróże :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Uwielbiam Latte Macchiato.
    A w takiej włoskiej kawiarni musi smakować jeszcze lepiej.
    Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń