poniedziałek, 16 lipca 2012

a co dziś na śniadanie?

zaspany pierwszy łyk kawy. myśl o śniadaniu, które można jeść bez pośpiechu. radio w tle, wiadomości, dźwięki, słowa. zerkam na zegarek - jest strasznie wcześnie. ciekawe czy dziś westchnę sobie po cichu "nie lubię poniedziałków". a może by tak zaczarować ten jeden z siedmiu kawałków tygodnia i zacząć od czegoś dobrego na dzień dobry? pełnoziarnisty naleśnik z twarożkiem i miodem? kromka chleba z masłem orzechowym i owocami? a może miska jagód z naturalnym jogurtem i szczyptą brązowego cukru? dziś zjem ciepłą owsiankę ze świeżymi morelami w kolorze oranżady. bo to ostatnio moje najulubieńsze śniadanie!

kromka pszennego chleba, masło orzechowe crunch, maliny i porzeczki:
miseczka jagód, później polane jogurtem i posypane szczyptą brązowego cukru lub garścią musli:
naleśnik z pełnoziarnistej mąki, jajka, mleka, posmarowany twarożkiem i polany domowym miodem:

A JAKIE SĄ WASZE ULUBIONE ŚNIADANIOWE PORANKI? (-:

poniedziałek, 9 lipca 2012

owocowe mocno zmrrrrrożone!

owoce niczym pomalowane akwarelową farbką. albo plakatówką? niektóre brudzą palce, zostawiają jagodowy fiolet na języku albo są tak dojrzałe, że sok cieknie po brodzie. i to jest ich wielki urok. taka słodycz, która już nie potrzebuje dodatków. może tylko uśmiech i kogoś kogo można złapać za rękę, napakować owoców do kieszeni i iść na długi spacer do lasu.
 
lody melonowo kokosowe 

1 puszka mleczka kokosowego (425g)
melon miodowy o żółtej skórce (użyłam 1,5 dużego owocu, około 2kg)
2 łyżki brązowego cukru

melona pokroiłam w kostkę i zblendowałam wrzucając partiami do miski. dodałam niewielką ilość cukru, która w zasadzie zależy od naszych upodobań oraz puszkę mleka kokosowego. całość zmiksowałam i przelałam do pudełek (takich pojedynczych jak na zdjęciu, ale i większych plastikowych) i schowałam do zamrażarki. warto co kilka godzin lody przemieszać, żeby powstało jak najmniej kryształków wody. gotowe są po kilku godzinach.

niedziela, 8 lipca 2012

kwaśne porzeczki czy rozkoszna czekolada?

 
koraliki porzeczek nawleczone na sznurek wspomnień: słonecznej wsi, drewnianych schodów i czerwonych trampek. wiatr rozwiewa chmurne myśli, a ja zjadam kwaśne owoce, wybierając z miski najładniejsze i obrywając je z cienkich zielonych gałązek. innym razem nastrój o smaku czekolady: nie do opisania, ale do łamania kolejnej kostki ze 100 gramowej tabliczki.

pokażę Wam dzisiaj dwa ciasta upieczone przez Moją Ulubioną Siostrę. ja wybieram czekoladowy sernik, jest kremowy i cudowny i w zasadzie to nie ma sobie równych!

ciasto porzeczkowe z budyniem, 
kremem jogurtowym i kokosową bezą 
/inspiracja: w krainie smaków

kruchy spód z herbatnikami: 1 szkl. mąki, 1/2 szkl. cukru, 1/4 kostki masła, 1 łyżka śmietany, 1 żółtko, 3/4 szkl. pokruszonych herbatników 
masa budyniowo - porzeczkowa: 3 szkl. mleka, 2 budynie śmietankowe, 5 łyżek cukru, 2 szkl. świeżych czerwonych porzeczek 
krem jogurtowy: 1 jogurt bałkański (400ml), 3 żółtka, 1/3 szkl. cukru, 1 łyżka proszku budyniowego
kokosowa beza: 4 białka, 5 łyżek cukru, 8 łyżek wiórek kokosowych 

kruchy spód: na stolnicę przesiać mąkę i posiekać z miękką margaryną. dodać cukier, żółtko, śmietanę i szybko zagnieść. ciasto owinąć folią spożywczą i włożyć na pół godziny do lodówki. po tym czasie, ciastem wylepić spód tortownicy o średnicy 28 cm. na surowe ciasto wysypać pokruszone herbatniki i lekko docisnąć. masa budyniowo - porzeczkowa: 2 szklanki mleka wlać do rondelka, dodać cukier i zagotować. w pozostałej szklance mleka rozpuścić budynie, wlać na gotujące się mleko i ugotować budyń. lekko przestudzić, a następnie w budyń delikatnie wmieszać 2 szklanki porzeczek. całość wylać na ciasto. krem jogurtowy: żółtka ubić z cukrem do białości, dodać proszek budyniowy i aromat, a następnie partiami dodawać jogurt. całość dokładnie zmiksować. krem jogurtowy wylać na masę budyniowo - porzeczkową. beza kokosowa: białka ubić na sztywno, partiami dodawać cukier i dalej ubijać, na koniec wsypać 8 łyżek wiórków kokosowych i całość delikatnie wymieszać przy pomocy łyżki. bezę wykładamy na krem jogurtowy. ciasto pieczemy w temp. 180 st.C. przez 30 - 40 min. po tym czasie należy je schłodzić w lodówce.

 
sernik czekoladowy 
/inspiracja: kwestia smaku 

masa serowa: 285g ciemnej czekolady (może być mleczna lub biała), 1,2kg kremowego sera śmietankowego (np. gotowy zmielony ser na sernik, ale nie twaróg zmielony w maszynce), 200g cukru, 2 łyżeczki esencji waniliowej, 4 jajka, 175ml słodkiej śmietany 18%, 1 łyżka kakao 
spód: 200g herbatników czekoladowych lub owsianych digestive z czekoladą, 85g masła, 1,5 łyżeczki cynamonu

piekarnik nagrzać do 180 stopni. dno formy 23cm wyłożyć folią aluminiową, zapiąć obręcz wypuszczając folię na zewnątrz. herbatniki pokruszyć i wymieszać z roztopionym masłem i cynamonem. masą wyłożyć spód formy. roztopić czekoladę w kąpieli wodnej. ser zmiksować na gładką masę, stopniowo dodawać cukier, ciągle miksując, następnie dodać wanilię. oddzielnie ubić jajka (przez około 4 - 5 min, nie mają być bardzo sztywno ubite) i wymieszać je z masą serową. śmietanę wymieszać z kakao, dodać do masy serowej, wymieszać z roztopioną czekoladą. wyłożyć na spód z herbatników i piec przez 60 minut. ostudzić i schłodzić w lodówce, najlepiej przez noc.

środa, 4 lipca 2012

trochę słodko, ale skąd tyle sentymentów!?

 
dzisiejsza podróż sentymentalna zaczyna się w niewielkim studenckim mieszkaniu gdzieś na gdańskiej zaspie*. tam przez 18 miesięcy przypalałam w starym gazowym piekarniku spody ciastek i babeczek, ugotowałam swoją pierwszą zupę pomidorową. tam jadłam truskawki ucząc się na balkonie, wypiłam setki kubków kawy, gotowałam z Kimś i dla Kogoś. uśmiechałam się, złościłam, czasem płakałam, krzyczałam i nic nie mówiłam, tam była moja karuzela radości, frustracji, bezradności, zadowolenia, sukcesów. tam ustawiałam puszki pełne herbaty, zalewałam płatki kukurydziane mlekiem. magiczny czas, naprawdę. tam byłam szczęśliwa. przede mną nowe. 
 
na oknie samolot i chmury. jakieś skrawki marzeń w wielu częściach naszego pokoju, naszej kuchni. tyle kolorów, aby nie było miejsca na smutek i szarość.

ciastka dwukolorowe 
/oryginał był tu, tylko że czerwony i dużo ładniejszy, moje zawijańce widoczne na zdjęciu poniżej, zapakowałam je w szary papier, przywiązałam etykietki i podarowałam w podzięce dla moich CHCO współtowarzyszy ostatniego dnia pracy

2 kubki mąki pełnoziarnistej, 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/4 łyżeczki soli, 2/3 kubka cukru pudru, 1/4 kubka cukru, 3/4 kubka masła, 1 łyżeczka wanilii, barwnik spożywczy
mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, solą, cukrami, dodać stopione masło i zagnieść ciasto. podzielić je na dwie części, do jednej z nich dodać barwnik spożywczy lub np. kakao, zagnieść ponownie, aby stało się kolorowe. schłodzić w lodówce około 20 minut. następnie rozwałkować oddzielnie obie części, położyć jedna na drugą i zwijać delikatnie. pokroić ostrym nożem na niezbyt grube plasterki i układać na blasze wyłożonej papierem. piec około 20 minut w 180stopniach.
 
przedostatnią noc najmilej było spędzić na plaży. robić głupie rzeczy i śmiać się głośniej niż zwykle, udawać samolot opatulając się błękitnym kocem i biegając po deptaku. by nazajutrz wysypać z nogawek spodni mnóstwo piasku. a ostatni wieczór leżeć na łóżku pijąc białe półsłodkie wino i rozmawiać w nieskończoność. sentymentalna łezka zaplątana w piegach na prawym policzku. 
*niektórzy mówią, że to jeszcze ostatni dom na wrzeszczu :-)

wtorek, 19 czerwca 2012

o ciastkach nocą, gdy pada deszcz.

 
przeskakujesz odpowiedzi na ważne pytania niczym deszczowe kałuże w niebieskich kaloszach w kratę co ja masz na stopach. i myślisz sobie, że zamiast buzi brudnej od czekolady, masz ją brudną smutkiem, to do ciebie nie pasuje. i z talerza zniknęły już okruszki ciastek, a ty nie masz ochoty upiec nowych. coś się popsuło. a przecież radości nie powinny być schowane do szafki wraz z zimowymi swetrami, przecież latem są równie mocno przydatne i nie można ich upychać wgłąb starego pawlacza. pora na nowe, na radosne, na "wszystko da się". niedługo upiekę ciastka!
 
czy też zdarza Wam się upiec coś pysznego, a karteczkę z recepturą przypadkiem wrzucić do kosza? albo zapodziać w drugiej od góry szufladzie, wśród setki innych skrawków papieru? takie są te ciasteczka. trochę bezprzepisowe. ale zawsze wychodzą pyszne i chrupią.

ciasteczka owsiane do kombinowania 

dużo płatków owsianych (tak z 1,5 szklanki), garstka pełnoziarnistej mąki (2 łyżki), tyleż samo brązowego cukru (2 łyżki), szczypta proszku do pieczenia, 2 szczypty cukru waniliowego, 1 okrągłe (jajo), 100 g masła
1 duży kubek tego co ulubione: orzechy nerkowca, suszone morele, fistaszki, żurawiny, kilka włoskich orzechów albo laskowych albo macadamia albo wszystkich po trochu, rodzynki, suszone figi lub kandyzowane ananasy; można też dodać pokruszoną czekoladę, ciemną aby było zdrowiej albo białą alby było słodziej, albo mleczną dla niezdecydowanych

i to wszystko w dużej misce łączymy: najpierw mąkę z cukrami, bakaliami i proszkiem do pieczenia. później wrzucamy posiekane do drobne kawałki miękkie masło i jeszcze jajko. wyrabiamy ta ciasto, które nie będzie się lepiło do rąk, nie będzie też zbyt suche - wtedy należy dodać kapkę mleka. i wtedy nagrzewamy piec do 180st. formujemy w dłoniach małe kulki, spłaszczamy i pieczemy około 15 - 20 minut aż się zarumienią. jeśli zbyt mało będzie słodkości, to po ostudzeniu posypujemy jeszcze cukrem pudrem. i już się znajdą chętne łapki co podkradania! ciasteczka stworzone do maczania w mleku! 

niedziela, 17 czerwca 2012

emocje biało - czerwone. też mnie dopadły!

tysiące i miliony emocji w naszych głowach i sercach. dałam się ponieść. i cudnie było drzeć się i skakać w strefie kibica, wymalować buzię i zrobić galaretkę na biało czerwono. widzieć nocą gdańską starówkę pełną kolorów i okrzyków. EURO2012 to świetny pretekst do mnóstwa uśmiechów.  

galaretka z truskawkami i bitą śmietaną 
/tak banalna, że aż głupio pisać.. (:

2 galaretki, kubek śmietany do ubijania 30-36%, łyżka cukru pudru, truskawki, 2 kostki czekolady
  
rozpuszczoną we wrzątku galaretką zalewam wrzucone do miski truskawki. a jak zastygnie układam puch z ubitej z cukrem pudrem bitej śmietany. i posypuję wiórkami ze startej czekolady. można też zrobić w pojedynczych kubeczkach.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

a w czerwcu lubię..

 
..moją 9, kwiaty w słoiku, placki z truskawkami posypane cukrem pudrem, zapach prania, pudełka z niespodziankami, czyjeś "opowiedz mi", powroty do domu piechotą, zdane egzaminy, i gdy mi ktoś mówi o tym co lubi. na czerwiec nie lubię: nie-miłości.  

pancakes z truskawkami
/inspiracja i proporcje z ChilliBite 


2 jajka, 340g mleka, 75g rozpuszczonego masła, 3 łyżeczki proszku do pieczenia, 75g cukru, szczypta soli, 320g mąki, + garść truskawek

Wymieszaj mokre składniki i dodaj przesianą mąkę z cukrem, solą, proszkiem oraz pokrojonymi drobno owocami. Wylewaj łyżką niewielkie placuszki i smaż na suchej patelni na małym ogniu do lekkiego zezłocenia. Zanim przewrócisz placuszka na drugą stronę, powinny popękać wszystkie bąbelki, które powstają w trakcie smażenia, a jednocześnie placek odpowiednio podeschnie - trwa to ok 2 minut. Potem jeszcze dosłownie 2 minuty na drugiej stronie i gotowe :) Podawaj polane syropem klonowym lub płynnym miodem.

sobota, 26 maja 2012

a dla Mojej Mamy.. ♥

 
w kubkach kawa o zapachu cytrynowym. moja i Mamy. a na talerzyku ciastko z kwaśnym różowym rabarbarem. to jest taki dzień do lubienia, do przytuleń o poranku, do wspólnego spaceru po bułki. a do kochania jest całe życie.

babeczki z rabarbarem 

3 szkl. mąki, szczypta sody, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 1/2 szkl. cukru, 1 łyżeczka cukru waniliowego, 2 jajka, 1 szkl. mleka, 1/2 szkl. oleju
rabarbar, brązowy cukier + cynamon 

 piekarnik nagrzać do 180st. suche składniki wymieszać w misce - mąkę, sodę i proszek oraz cukry. wrzucić pokrojony w drobne kawałki rabarbar, część zostawiając na później do ozdobienia wierzchu. osobno wymieszać mokre składniki czyli olej, jajko i mleko. połączyć składniki, wyłożyć nimi foremki do babeczek). na wierzchu każdej rozrzucić kilka kawałków rabarbaru i posypać cukrem (opcjonalnie wymieszanym z cynamonem). piec około 25 minut.
dzisiaj jest święto dwóch najważniejszych Kobiet w moim życiu:
Mamo, kocham Cię.
Siostro, wszystkiego najsłodszego z okazji urodzin!

niedziela, 6 maja 2012

malinowe love

słoik z cukierkami albo babeczki, do których wpadły maliny. to niedziela, słodki dzień. wśród kawiarnianych stolików senna lampka i dzień znikający za oknem. wyblakłe firany i bita śmietana. miliony kroków, miejskie historie mijane tak prędko. ktoś się uśmiechnie, inny ktoś przejdzie niezauważony, codzienności.
babeczki z malinami

1,5 szkl. mąki, szczypta sody oczyszczonej, 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/4 szkl. cukru, 1 łyżeczka cukru waniliowego, 1 jajko, 3/4 szkl. mleka, 1/3 szkl. masła lub zamiennie oleju, maliny (moje były mrożone, w ilości około 1 - 2 garści), gruby cukier do posypania

piekarnik nagrzać do 180st. suche składniki wymieszać w misce - czyli mąkę, sodę i proszek oraz cukry. wrzucić garstkę malin, część zostawiając na później (nie warto przesadzać z ich ilością, bo babeczki wyjdą zbyt mokre i zakalcowate, sprawdziłam to dosypując ich od serca!). osobno wymieszać mokre składniki czyli stopione i ostudzone masło lub po prostu olej, jajko i mleko. połączyć składniki, wyłożyć nimi foremki do babeczek (silikonowe lub takie do których wkłada się papierowe papilotki). na wierzchu każdej wcisnąć malinę i posypać cukrem. piec około 25 minut. 
 
babeczki były w kształcie serc, upieczone w ulubionej czerwonej foremce. tylko tutaj tego nie widać, trzeba wierzyć na słowo! (;

czwartek, 3 maja 2012

rabarbar i popołudnia bezkarnie cytrynowe



plasterki słońca wrzucone do szklanki. oklepany wiatr we włosach, piegi na nosie, stary rower, żółty leżak. jakiś spacer. rozgniewane skrawki upływających minut, które tak dotkliwie przypominają mi o swoim istnieniu. na zegarze czas się nie zatrzymał. dobrze, że zostało jeszcze trochę lemoniady. i ostatni kawałek najpyszniejszej tarty z rabarbarem i słodką truskawką.
lemoniada (z mandarynek i cytryn)

woda niegazowana (no chyba, że ktoś lubi bąbelki, to wtedy ta z gazem), cukier brązowy, cytryny, mandarynki/pomarańcze, kilka kostek lodu
z cytrusów (w ilości dowolnej - ja dodałam 1 cytrynę i 4 mandarynki) wyciskamy sok. najlepiej, a w zasadzie najładniej jest zostawić kilka plasterków, żeby to ładnie wyglądało, gdy się wleje do dużego dzbanka. mieszamy ten wyciśnięty sok z wodą i dosładzamy lekko. pewnie można zastąpić cukier brązowy tym zwykłym lub miodem, nam smakuje w takiej wersji. do szklaneczek można wrzucić kilka kostek lodu. i najlepiej pić ze słomką!:-)
tarta rabarbarowa z truskawkami i kruszonką 
najpyszniejsza jaką kiedykolwiek jadłam! maślane ciasto, 
kwaskowy rabarbar, słodkie truskawki i chrupiąca kruszonka. niebo!

150g mąki pełnoziarnistej, 100g mąki pszennej, 100g masła, 100g cukru pudru, 1 jajko 250g truskawek, 400g rabarbaru, 1-2 łyżki mąki ziemniaczanej, 2 łyżki cukru brązowego
kruszonka: brązowy cukier + mąka + masło

mąki wsypujemy do dużej miski, dodajemy cukier pudrem i zimne masło posiekane na kawałki, mieszamy, dodajemy jajko i wyrabiamy dłonią na gładkie ciasto. chłodzimy 10 minut w lodówce. po tym czasie wyjmujemy ciasto, nastawiamy piekarnik na 180stopni, ceramiczną foremkę smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą lub wykładamy papierem. ciastem wylepiamy foremkę, nakrywamy papierem do pieczenia, na który wysypujemy groch/ryż/fasolę, aby obciążyła, podpiekamy 10 minut. w tym czasie rabarbar obieramy, kroimy z truskawkami na niewielkie kawałki i mieszamy z mąką ziemniaczaną i cukrem (1-2 łyżki). przygotowujemy kruszonkę: około 25g masła, 2 łyżki mąki i 3-4 łyżki brązowego cukru zagniatamy do powstania niewielkich grudek. wyciągamy ciasto z pieca, zdejmujemy papier z obciążeniem, układamy owoce i posypujemy kruszonką, pieczemy 30 minut. gotowe ciepłe ciasto można podawać z lodami waniliowymi!.:-)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

dogadzamy sobie. truskawkami na śniadanie.


chmurne deszczowe poranki trzeba pokolorować. truskawki, trzy łyżki muesli, 7 uśmiechów, kubek kawy z mlekiem. później można zabrać ze sobą parasolkę i tramwajem pojechać na drugi koniec miasta. kupić słodkie cukierki, przemoczyć buty, przypadkiem spotkać kogoś znajomego. można mieć całkiem dużo przyjemności z deszczowej soboty, albo nawet poniedziałku.

na takiej ulicy mogłoby pachnieć cynamonem i goździkami

jogurt z musli i truskawkami 

pudełeczko 250g truskawek (lub inne owoce: ananasy/banany/gruszki/brzoskwinie..), 1 duży jogurt grecki, kilka łyżek ulubionego muesli, 1-2 łyżki cukru pudru 

 truskawki myjemy i kroimy na małe kawałeczki. jogurt mieszamy z cukrem pudrem (lub jeśli ktoś woli wersję mniej słodką, to pomija ten dodatek). układamy w wysokiej szklance na przemian: truskawki, jogurt, musli, jogurt, truskawki.. czy jak kto woli :-) i mamy pyszny poranek!

hiacynty mamy dwa, pachną cudnie na cały dom!

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

coś ładnego i do zjedzenia.

pytasz czy ładne rzeczy poprawiają moje zmarznięte nastroje? zdecydowanie tak. wybieranie o poranku kolczyków, tak aby pasowały do pastelowych kolorów na powiekach. dawno nie noszone wiosenne buty wyciągnięte z szafki, a później usłyszane "dziewczyno w różowych trampkach". dobre rzeczy też działają odrobinę kojąco na te wszystkie smutki, co schowane są w kieszeniach moich myśli. kulka lodów melonowych w chrupiącym wafelku. kromka drożdżówki z masłem i miodem. albo jeszcze coś innego*.

panna cotta
z białą czekoladą
/inspiracja: moje wypieki

300 ml śmietany kremówki
180 ml mleka
150 g białej czekolady
30 g cukru
2 łyżeczki żelatyny
3 łyżki gorącej wody
+ opcjonalnie kolorowa galaretka

W niedużym garnuszku wymieszać mleko, kremówkę, czekoladę, cukier. Podgrzewać, bez zagotowania, do rozpuszczenia się czekolady, mieszając. Zdjąć z palnika. Żelatynę dokładnie rozpuścić w gorącej wodzie. Wlać do ciepłej mieszanki mlecznej, wymieszać (powinny być w podobnych temperaturach, w momencie ich łączenia). Rozdzielić pomiędzy foremki (dowolnego kształtu). Schłodzić 3 godziny (lub dłużej). Galaretkę rozpuścić i lekko tężejącą wylać na zastygniętą panna cottę, serwować na talerzykach, wyjętą z foremek.

*na obrazkach: wafelki z pysznym nadzieniem, to od Mamy. obok wspomniana drożdżówka z kruszonką, masłem i miodem, niżej nasze pierwsze nowo-lokatorskie babeczki z budyniem w środku pieczone wspólnie w pewne leniwe popołudnie i jeszcze sówki na dobre humory!

sobota, 7 kwietnia 2012

odkochanie bez szczypty cukru

pięknych świątecznych dni Wam życzę - Kochani Czytelnicy ♥ ciastka z marzeń.

a później już wrócę tu na dłużej. już zniknę ciszę i obrazki, których nie ma. i znów będzie słodko, z radościami schowanymi między cukrem pudrem a szklanką mąki. wiecie, rozstania bywają naprawdę smutne.