jeden nadprogramowy wolny dzień w środku tygodnia. jeden dzień wypełniony po brzegi słońcem, nadmorskim spacerem, pysznym jedzeniem, paplaniną pt. 'wszystko i nic'. lubię te wiosenne początki, sok ze świeżych pomarańczy, otwarte okna, widok na Gdynię z perspektywy nie mojego ósmego piętra, całe reklamówki uśmiechów i dobrych słów. i lubię, gdy Ktoś piecze dla mnie tartę ze szpinakiem i wie, że poproszę o dokładkę :-)
do szpinakowej tarty dołączył przepyszny koktajl z jagód i mleczka kokosowego. farbuje usta na fioletowo i znika ze szklanki szybciej niż szybko.
a po zjedzeniu i wypiciu tego wszystkiego to już tylko spacer może nas uratować i nie ma gadania 'aleee jestem najedzona, nie chce mi się ruszyć'.