prawie. od tortów bowiem wolę piec muffiny. kawałek puszystego ciasta z mnóstwem niespodzianek w środku. tym razem - wiśnie, czekolada i migdały. piekłam je pierwszy raz - dla mnie numer 1 na babeczkowej liście ulubionych. o tym, że wiśnie lubią się z czekoladą wiedziałam od dawna, ale że lubią też migdały i słodkie ciasto..
widziałam dzisiaj zza pociągowej szyby ogromną ulewę, a później rażące słońce. i tęczę. prześliczna tęczę z mnóstwem kolorów.
muffiny z wiśniami, czekoladą i migdałami
3 szkl. mąki, 1,5 szk. cukru, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, szczypta sody
3 jajka, 3/4 szkl. oleju, 1/4 szkl. mleka, 1 szkl. wiśni (użyłam mrożonych), 6 pasków mlecznej czekolady, 150g płatków migdałowych
piekarnik nastawiłam na 180st., blaszkę wyłożyłam papilotkami. do dużej miski wsypałam mąkę, cukier, proszek do pieczenia, 2/3 migdałów oraz sodę i wymieszałam dokładnie. w osobnej misce połączyłam jajka z olejem i mlekiem. do mąki dodałam pokrojoną drobno czekoladę (można zetrzec na tarce) oraz mieszaninę jajeczną, wymieszałam szybko do połączenia składników. gotową masą napełniałam foremki na 1/3 wysokości, na to kładłam wiśnie (u mnie wychodziło około 5-6 na babeczkę, na początku odłożyłam 12 wystarczyło na wierzch) i przykrywac ciastem. wierzch posypałam pozostałymi migdałami i ułożyłam po 1 owocu. piekłam 20 minut.