niedziele (jeśli nie trzeba o poranku wstać do pracy) mają swoje przywileje. nieprzyzwoicie długie przesiadywanie w piżamie z książką, leniwie długie śniadania. albo rześkie poranne spacery z psem nad staw. nowy numer wysokich obcasów z kiosku pod blokiem, najlepsze na świecie figi i dyniowe plany na obiad. czas płynie jakoś wolniej.
